Kąpiel niemowlęcia – pielęgnacja czy zabawa?

14.06.2018 | 16:24 | Gadżety

Gdyby ktoś zadał Wam pytanie o 3 najważniejsze słowa związane z narodzinami dziecka, co przyszłoby Wam do głowy? Zrobiłam niedawno taki mały test na sobie i kilku zaprzyjaźnionych rodzicach. Od razu wyjaśniam, iż nie chodziło o emocje, a raczej sprawy organizacyjno-pielęgnacyjne związane z pojawieniem się małego człowieka z jego wielkim nowym wszechświatem i potrzebami.

W sumie odpowiedzi okazały się dość podobne i łatwe do odgadnięcia. 

Pierwszą rzeczą, która wzbudza w nas dużo emocji, zarówno radości jak i niepokoju, jest sam PORÓD - naturalny, czy cesarka, rodzinny, czy bez partnera, pierwsze przywitanie z dzieckiem... Zaraz potem myśli zaprząta KARMIENIE niemowlęcia – pierś, czy mleko modyfikowane, jak długo, jakie przełożenie ma to na zdrowie dziecka? 

No i trzeci temat, w który z reguły bardzo mocno zaangażowani są zarówno mama jak i tata, nawet z przewagą postrzegania tej sprawy jako „męskiej kompetencji“ ;-)

Mowa oczywiście o KĄPIELI i zbudowanych wokół niej teoriach, dyskusjach, przekonaniach.


W wielu domach zaraz po narodzinach dziecka, a nawet jeszcze przed nimi odbywa się poważna rozmowa, wręcz narada rodzinna - o której i KTO będzie kąpał Małego Człowieka. 

W wyniku odwoływania się do tradycji, powoływania na uznane autorytety położniczo-wychowawczo – rozwojowe, zostaje wyznaczona magiczna Godzina Zero, od której wydaje się zależeć rozwój, szczęście i przyszłość nie tylko śpiącego na razie słodko maluszka, ale również całej na nowo zreformułowanej Rodziny....


Często zapada decyzja o wyznaczeniu Taty do tej poważnej roli, aby dać mu przestrzeń do budowania osobistej relacji z dzieckiem. A poza tym w końcu to on właśnie rozporządza odpowiednio mocnym, stabilnym umięśnionym przedramieniem, co pozwala mu bezpiecznie utrzymać mokre, śliskie od olejku niemowlę w wanience...

Aaa, nie zapominajmy o pierwszych tygodniach, kiedy to jeszcze nie wolno moczyć w kąpieli pępka, zanim nie wyschnie i sam nie odpadnie. Taka kąpiel w pierwszych dniach i tygodniach to naprawdę spore wyzwanie, które spędza sen z powiek, szczególnie przy pierwszym dziecku...

W innym modelu kąpiel to „projekt“ zespołowy – jedno z rodziców trzyma dziecko (jedna ręka pod pupką, a druga ręka podtrzymuje główkę), zaś drugi rodzic myje maluszka, a następnie przekłada do wycierania i owijania.

Grube książki i bardzo mądre artykuły rozpisują się szeroko na temat nieocenionych zalet kąpieli oprócz tej najbardziej oczywistej, czyli codziennego wyszorowania na błysk delikatnych słodkich stópek i innych szalenie wybrudzonych części ciała Maleństwa.

W tym miejscu pojawia się obrazoburcze pytanie, podważające uświęcone tradycją zasady – czy aby na pewno codzienna kąpiel jest faktycznie koniecznością? I czy musi odbywać się zawsze o tej samej godzinie, najlepiej w tym samym miejscu, choćby Mama z Tatą słaniali się ze zmęczenia, a Dziecko właśnie cudnie zasnęło ukojone zapachem Matczynej piersi?


Kochani przede wszystkim powiem coś, co być może słyszeliście, a może i doświadczyliście już i sami zauważyliście – 

Dzieci to Ludzie tylko, że w mniejsi!

Już Maria Montessori wiele lat temu wpadła na tę myśl i podzieliła się nią ze światem, osiągając dzięki takiemu myśleniu spektakularne rezultaty w wychowywaniu i rozwijaniu dzieci.

Dzieci to mali Ludzie, a każdy człowiek jest inny i co innego lubi. Dlatego jedni nie wyobrażają sobie łazienki bez dużej wygodnej wanny, a inni wolą szybki regenerujący prysznic rano, zaraz po obudzeniu...

Niektóre niemowlęta faktycznie lubią zanurzanie w ciepłej wodzie i relaksują się w kąpieli już od pierwszych dni życia. Są też takie maluszki, które drą się w niebogłosy, jak tylko zostaną rozebrane i choćby najmniejszy paluszek dotknie wody, co więcej kontynuują ten koncert przez cały czas trwania wieczornych ablucji.


I tu chciałabym podzielić się z Wami historią, która uratowała mój spokój i radość pierwszych tygodni i miesięcy macierzyństwa. Od zawsze byłam typem „rannego ptaszka“, urodziłam się o 5:50 rano i tak mi zostało – rano mam full energii, a wieczorem padam, zamykam oczy i zasypiam w 5 minut, najchętniej zaraz po „dobranocce“... ;-)

W takiej sytuacji, jak zapewne potraficie zgadnąć,, „projekt kąpiel Maleństwa“ serwowany po powrocie męża z pracy i wspólnej kolacji to było coś, co kojarzyło mi się raczej z dużym wysiłkiem i obowiązkiem, a nie radosnym doświadczaniem bliskości z moją maleńką córeczką.

Wtedy właśnie miałam okazję spotkać się i porozmawiać z moją cudowną doulą, Gosią Borecką, która uświadomiła mi, że kąpiel dziecka przede wszystkim nie musi odbywać się codziennie,, a po drugie niekoniecznie wieczorem. 

Dziecko można wykąpać O KAŻDEJ PORZE DNIA, kiedy akurat jest nam wygodnie, mamy ochotę, albo co najważniejsze dziecko jest w odpowiednim momencie i nastroju.

Od tej pory najczęściej kąpałam Nadię rano, kiedy sama miałam na to mnóstwo sił i ochoty, a i ona wydawała się bardziej zadowolona i gotowa na takie aktywności właśnie o tej porze.

Nie kąpałam jej też codziennie, ponieważ wiem, iż szczególnie u małych dzieci, skóra jest bardzo delikatna, ochronna warstwa mikroflory bakteryjnej dopiero się tworzy i rozwija, więc warto ją chronić. 

Możemy to robić ubierając i owijając dziecko wyłącznie w naturalne materiały, używając do mycia delikatnych olejków i emolientów, czy też unikając mocnego pocierania skóry podczas osuszania po kąpieli. Ale można też zmniejszyć nieco częstotliwość kąpieli i w taki właśnie prosty sposób zadbać o warstwę odpornościową na poziomie skóry, szczególnie w pierwszych tygodniach życia dziecka.


Wracając do indywidualnych upodobań i preferencji, zarówno dziecka, jak i naszych własnych, 

warto poszukać własnego ulubionego sposobu na kąpiel i oswajanie maluszka z wodą, tak , aby sprawiała ona wiele radości i przyjemności obydwu zainteresowanym stronom…

Wspólna kąpiel w wannie z niemowlęciem leżącym wygodnie w ramionach rodzica, a nawet wspólny prysznic z maluszkiem przytulonym w ramionach – możliwości jest naprawdę mnóstwo….

Wracając jednak do pytania postawionego na samym początku – czy kąpiel niemowlęcia to bardziej pielęgnacja, czy też zabawa?

Tak jak już wspomniałam wcześniej, wszystko zależy od upodobań dziecka, wieku maluszka, jak również konkretnych okoliczności.

W pierwszych miesiącach to jednak najczęściej bardziej pielęgnacja niż zabawa, im dziecko starsze, im ciekawsze świata i otwarte na większą ilość impulsów, tym więcej przyjemności sprawiają mu zabawy w wodzie.

Jest nawet wiele miejsc, które proponują zajęcia pływania dla niemowląt już od 6 tygodnia życia – to dopiero jest super zabawa, zwłaszcza, że „ćwiczenia” obejmują również prawdziwe NURKOWANIE!!!


Jeśli chodzi o samą kąpiel i związane z nią akcesoria produktowe (bo przecież w sumie o tym miałam tu pisać ;) to trzeba przyznać, że w ciągu ostatnich kilku lat oferta rynkowa bardzo się rozwinęła. Oprócz tradycyjnych, dobrze wszystkim znanych klasycznych wanienek, pojawiło się kilka rozwiązań, bardziej kompaktowych (jak na przykład wiadro), wanienek składanych na płasko, profilowanych w środku, a nawet całych zestawów łączących przewijak z wanienką.

Wszystkie one mają przede wszystkim zapewnić rodzicom i dziecku większy komfort i bezpieczeństwo kąpieli.

Przeznaczone na pierwszy rok życia, są wyjątkowo przydatne w pierwszych tygodniach i miesiącach życia maluszka. Około 6 miesiąca dziecko bowiem zaczyna samodzielnie siedzieć i może zażywać rozkoszy wodnych zabaw po prostu w dużej wannie, a nawet pod prysznicem.


Jednak na samym początku, kiedy jeszcze musimy zapewnić w kąpieli stabilne podparcie pupy i główki dziecka, to często okazuje się, że trochę brakuje nam „trzeciej ręki“.

Z tym wyzwaniem postanowili się kilka lat temu zmierzyć Sinead i Adam, rodzice trójki dzieci, mieszkający w Irlandii, założyciele marki Shnuggle.

Swoje pierwsze dziecko kąpali w klasycznej wanience, drugie w wiadrze, a dla trzeciego zaprojektowali swoją własną wanienkę – taką, w której jeden rodzic, samodzielnie, wygodnie i bezpiecznie może wykąpać niemowlę.

Dno wanienki jest wyprofilowane w taki sposób, iż „asystuje“ osobie kąpiącej maluszka, przytrzymując pupkę, aby się nie zsuwała. Miękki, piankowy tył wanienki, ustawiony podobnie jak plecy fotelika samochodowego, zapewnia oparcie dla plecków, dzięki czemu pozostają nam obydwie ręce wolne do podtrzymania i umycia dziecka.

Wanienka jest lekka i niewielka, dzięki czemu nie zajmuje dużo miejsca i można ją wygodnie przenosić w wybrane miejsce. Do wanienki został również zaprojektowany stabilny stojak, składany na płasko.


Oczywiście kąpiel to nie tylko sama wanienka, ale również wiele funkcjonalnych i pięknych akcesoriów, takich jak ręczniczki, poncza kąpielowe, szlafroczki, zabawki, termometry, myjki, kosmetyki… Ich wybór jest tak szeroki, iż temu tematowi poświęcę już niedługo zupełnie osobny wpis.


I tak oto, temat, który na początku wydawał mi się dość krótki i oczywisty rozpisał się naprawdę szeroko...


foto: insta @_leoniekate




Ewelina Gawlik – mama Nadii, projektantka wnętrz i specjalista w dziedzinie marketingu.
Jako właścicielka Muppetshop, znanego i lubianego butiku z tzw. „lifestyle’m rodzinnym“, od lat wyznacza trendy na rynku dziecięcym, tworzy i wprowadza na rynek innowacyjne produkty dla rodziców i dzieci oraz kompleksowo doradza rodzicom oczekującym dziecka w wyborze wyprawki.
Bliska jest jej teoria Marii Montessori, wierzy, że kompetentne i szczęśliwe dziecko wyrasta na szczęśliwego dorosłego człowieka.
Kocha podróże, design i dobrą kuchnię. Na łamach Maybe Baby dzieli się z czytelnikami informacjami o ciekawych i przydatnych produktach dla dzieci oraz projektowaniu wnętrz dla dzieci.


  • Udostępnij: