Blog - Edyta Pazura | MaybeBaby

Kolor ma znaczenie
(13.04.2018 )


Ci z was, którzy wychowali się na dobranockach o Misiu Uszatku, Żwirku i Muchomorku czy Bolku i Lolku z pewnością  z rozrzewnieniem wspominają taką, której tytułowym bohaterem był zaczarowany ołówek. Dla tych, co nie pamiętają tej bajeczki, przedstawię krótko główną myśl przewodnią animowanego utworu. Chodziło w niej  o to, że pewien chłopiec był w posiadaniu zaczarowanego ołówka. Jego magia polegała na tym, że cokolwiek chłopiec narysował tym ołówkiem, natychmiast ten przedmiot, zwierzę lub inna materia ożywało. Oczywiście jak to w każdej bajce bywa, chłopiec wykorzystywał moc ołówka tylko w słusznej sprawie, gdy ktoś lub coś potrzebowało pomocy i wsparcia. 


Nie wiem jak wy, ale ja marzyłam o posiadaniu takiego , niezwykle osobliwego przedmiotu, jakim był ten ołówek. Niby zwykłe, drewniane, z grafitowym gryflem pisadełko, ale z jaką mocą!  Ileż to razy w naszym życiu odczuwamy silne pragnienie posiadania czegoś, co pozwoliłby nam rozwiązać nasze troski. I nie mówię tu zaraz o nowym domu, samochodzie czy torebce. Takie pragnienia wydają  się zbyt krótkowzroczne. Mam na myśli coś takiego, co dałoby nam wiarę we własne siły. Coś, co pokazałoby nam ,że nie jesteśmy beznadziejni tak jak myśli o nas szef czy kolega z pracy ,ale że jesteśmy na tyle jedyni w swoim rodzaju, że zawojujemy świat. 

My dorośli mamy już wykształcone mechanizmy radzenia sobie z krytyką i wytykaniem palcami błędów. Przypomnijmy sobie nasze szkolne zeszyty, wypracowania, sprawdziany i kartkówki. Nauczyciel brał do ręki czerwony długopis i kilkoma sprawnym ruchami, wyćwiczonymi przez lata praktyki, zaznaczał wszystkie nasze błędy. Pamiętacie? W wypracowaniach to były „ort” czyli błąd ortograficzny , „int” czyli interpunkcyjny, „styl”  czyli stylistyczny. I o ile w tych dwóch pierwszych przypadkach to jeszcze człowiek wiedział o co chodzi, ale z tym stylem to zawsze był kłopot. Sprawdziany pokreślone na czerwono niektórym siły się po nocach, czerwona dwója lub jedynka przesądzała czasem o uczniowskim być albo nie być. Czerwony kolor powodował, że błędy jeszcze bardziej utrwalały się w naszej podświadomości i wyrastaliśmy w przeświadczeniu, jak bardzo możemy być do niczego. 

I wiecie, co wam powiem, jest taki zaczarowany ołówek …. To jest zielony ołówek. Może być zielony długopis, ważne żeby pisał na zielono. Wystarczy, aby nauczyciel w pracy naszego dziecka zaznaczył  zielonym kolorem, to co zrobiło najlepiej i najpiękniej. Pomyślmy o naszych dzieciach, które dopiero uczą się świata i wierzą w jego bezgraniczne dobro. Jak ważne jest pokazywanie im ich mocnych stron. Najprostszym sposobem jest podkreślenie zielonym kolorem w zeszycie dziecka tę literkę, którą napisało najstaranniej lub ten przekład, który zrobiło prawidłowo.

Znajdą się zaraz tacy dociekliwi i drobiazgowi rodzice, co powiedzą: „A skąd moje dziecko będzie wiedziało, jakie błędy popełniło?” Ano stąd, że jeśli zajdzie taka potrzeba, to pod wykonanym zadaniem lub pracą nauczyciel wypisze wyrazy do poprawy lub da wskazówki do poćwiczenia wybranych przykładów. 

Metoda zielonego ołówka to pokazanie dziecku jego sukcesu, nagrodzenie wysiłku jaki włożyło w napisanie sprawdzianu. Zastosowaniem tego prostego zabiegu polegającego na zmianie koloru z czerwonego na zielony odchodzimy od kultu błędu na rzecz kultu wysiłku, poprawności i sukcesu jako głównego czynnika motywującego nas do działania. Tę metodę możemy zastosować nie tylko w młodszych klasach. Do szóstej klasy szkoły podstawowej możemy na zielono zaznaczać tylko prawidłowe odpowiedzi i tylko na ich podstawie zliczyć punkty do oceny końcowej. Zaznaczenie zielonym kolorem w pracy dziecka jego sukcesu niesie ze sobą również budowanie pozytywnej relacji między uczniem a nauczycielem. Relacji, która będzie najważniejsza w kontekście motywacji wewnętrznej dziecka. 

Z pozoru wydaje się to prostym sposobem na próbę odejścia od pruskiego systemu nauczania, ale tak naprawdę wymaga to zmiany przekonań w nas samych jako rodzicach i w nas jako nauczycielach. Przekonań głęboko zakorzenionych i często uniemożliwiających spojrzenie na szkołę z innej perspektywy. Ale warto chociaż spróbować tej drobnej zmiany dla naszych dzieci, aby potrafiły cieszyć się z najdrobniejszych sukcesów i znały swoje mocne strony. 


Zielony ołówek może nam się również przydać w życiu codziennym, doceniajmy najdrobniejsze nawet wysiłki naszych partnerów życiowych w najdrobniejszych sprawach a zdecydowanie więcej uśmiechu zagości w naszych domach. Zaczarowany ołówek to zielony ołówek.






Wioletta Krzyżanowska – od 2007 roku dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 323 im. Polskich Olimpijczyków w Warszawie. Nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, języka angielskiego i doradca zawodowy. Inicjatorka zmian w polskiej szkole polegających na propagowaniu idei szkoły bez obowiązkowych prac domowych, oceniania kształtującego, metody projektu i „zielonego ołówka”. Menadżerka oświatowa budująca kulturę szkolną opartą na budowaniu wzajemnych relacji między nauczycielem, uczniem i rodzicem. Laureatka nagród i wyróżnień Prezydenta m. st. Warszawy i Burmistrza Dzielnicy Ursynów za wkład w rozwój oświaty i sportu.

Zdjęcie.https://pl.depositphotos.com