Moje wpisy

Miniaturka postu

Trzeba czasem przewietrzyć szafę.

Zdarza mi się czasami wietrzyć szafę… ale nie taką z ubraniami…

Szafę moich relacji z innymi… Wiszą w niej ubrania starsze i nowe oraz takie, które kupiłam, ale jeszcze nie nosiłam… Też tak zapewne macie w swoich szafach oraz relacjach…


Są takie ubrania - relacje, które mimo różnych dziur, wieloletnich przeróbek i napraw nadal mają miejsce w mojej szafie. Te nadal zatrzymuję myśląc o tym jak zachować je w najlepszej kondycji.

Są też takie, które nieco wystygły… kiedy dostrzegam, że nasz kontakt jest coraz bardziej sporadyczny, albo że jedynym inicjatorem dalszych spotkań jestem ja… daję odpocząć tej relacji… czekając czy druga strona ma potrzebę dalszego budowania relacji… Zdarza mi się walczyć lub mówić wprost, że brakuje mi tej osoby, ale czasami, gdy nie ma tu równowagi… odpuszczam…

Są też takie relacje, w których tkwimy od lat, ale wiemy już od dawna, że nam nie służą, że nie czujemy się dobrze pod kolejnym spotkaniu… Te relacje warto wziąć pod lupę i zastanowić się co takiego się dzieje… Co ci „robi” kolejne spotkanie czy rozmowa z tą osobą?

„Wietrzenie szafy” wymaga odwagi i unikania pochopności w działaniu. 


Zachęcam Cię do ćwiczenia, w którym staniesz z perspektywy kamery przemysłowej:

1. Przyjrzyj się swoim relacjom, co dostrzegasz w odniesieniu do każdej z nich lub względem wybranej relacji ? 

2. Jaki tu panuje schemat? 

3. Czy ten schemat Ci służy? 

4. Czy jest dla Ciebie użyteczny i ekologiczny? Jednym zdaniem: „czy robi Ci dobrze?”. 

5. Zastanów się jaką decyzję potrzebujesz podjąć w tej sprawie. 

6. Zaobserwuj potem jak się czujesz z podjętą decyzją w sprawie danej relacji?


Zrób sobie własną listę takich relacji, które potrzebujesz „przewietrzyć” i zrób eksperyment - porozmawiaj z ludźmi o tym co Ci doskwiera w tej relacji, powiedz ci Cię boli, lub daj przestrzeń na inicjatywę drugiej strony. Jeśli nie ma reakcji na ciszę z Twojej strony, może warto odpuścić? Moja koleżanka na zarzut rozmówcy „bo ty do mnie wcale nie dzwonisz” odpowiedziała „wiesz, telefon ma taką funkcję wybierania numerów i nie tylko służy do odbierania połączeń, ty też może do mnie zawsze zadzwonić…”

Ty też masz wpływ na to jak wygląda Twoja relacja z daną osobą.


Pytania, które warto zadać sobie w pracy nad tym tematem: 

* Jak czuję się w tej relacji?

* Co zyskuję w tej relacji?

* Co tracę będąc w tej relacji?

* Od czego zacznę?

* Jaki będzie Mój pierwszy krok już dziś?



Aneta Szyłańska 

Właściciel firmy Human Asset, Senior Konsultant - posiada 12-letnie doświadczenie w branży doradztwa personalnego. Twórca metodologii i manager projektów diagnozy potencjału kompetencji pracowników z różnorodnych branż. Specjalizuje się w prowadzeniu indywidualnych i grupowych procesów coachingowych. Prowadzi warsztaty aktywizacji zawodowej w projektach kreowania kariery. Jest autorką warsztatów w ramach Akademii Menedżera. Posiada doświadczenie w pracy zarówno w środowisku korporacyjnym, jak i w branży consultingowej. Absolwentka Akademii Leona Koźmińskiego (Zarządzanie ludźmi w firmie; Zarządzanie kompetencjami Pracowników; Szkolenie i Rozwój oraz Kurs Trenerski). Uprawnienia: Akredytowany Coach Praktyk Biznesu (International EMCC Practitioner Coach; Racjonalna Terapia Zachowań – stopień I). Team Coach (2014), Coaching zdrowia (2017), Profesjonalny Mentor (2018).

Miniaturka postu

Czysta woda zdrowia doda!

Cieszymy się ze słońca i ciepłych dni. A ja otwieram rekrutację do Drużyny Nawodnionych. Zasady naboru poniżej. 


Wyobraź sobie przeźroczyste naczynie pojemności 1 litra. W dnie i ścianie naczynia jest kilka małych otworów. A teraz wyobraź sobie, że wlewasz do naczynia wodę – wypełniasz je po same brzegi. Poziom wody w naczyniu zacznie się od razu stopniowo obniżać – woda będzie się powoli wylewać przez dziurawe ścianki naczynia. To naczynie to Twoje ciało. A Ty musisz się nauczyć jak bronić je przed odwodnieniem. 


SZKLANKA ZAWSZE PEŁNA, CZYLI JAK PIĆ

Zagadka: jak do naszego 1-litrowego naczynia z dziurkami wlać 3 litry wody tak, żeby nie przelała się przez brzegi naczynia? Odpowiedź: stopniowo i małymi porcjami. I tak właśnie należy pić - przez cały dzień, kilka łyków naraz, co jakiś czas. Od razu można zauważyć, że próba szybkiego przelania 3 litrów do 1-litrowego naczynia skończy się rozlaniem i zmarnowaniem dużej ilości wody. Jeśli zamiast pić przez cały dzień spróbujecie wypić całą dzienną porcję wody rano – skończy się to dokładnie tak samo. Nadmiar wody z jednej dużej porcji zostanie w krótkim czasie usunięty przez nerki. Otwory w naszym naczyniu to drogi, jakimi tracimy z organizmu wodę: poprzez nerki, płuca, skórę i przewód pokarmowy.   


ILE DZIENNIE?

Istnieje wiele sposobów na obliczenie dziennego minimalnego zapotrzebowania na wodę. Najprostszy sposób oznaczenia tego zapotrzebowania to 4% masy ciała u zdrowych osób dorosłych. Czyli dla osoby ważącej 70 kg będzie to około 2,8 kg czyli 2800 ml wody. Dużo? Trzeba pamiętać, że przyswajamy w ciągu dnia nie tylko czystą wodę, ale również i w dużej ilości stanowi ona część diety: owoców, warzyw, soków, mleka, zup, przecierów itd. U dzieci to zapotrzebowanie jest wyższe – wiąże się to z większą procentową zawartością wody w dziecięcych organizmach, wyższym tempem wzrostu i mniejszą pojemnością nerek, i np.: u niemowląt może wynosić nawet 10% masy ciała. Co się stanie, kiedy nasze naczynie podgrzejemy (upał, wysiłek fizyczny) lub osuszymy powietrze wokół naczynia (klimatyzacja)? Woda zacznie szybciej z niego wyparowywać – będziemy musieli dodatkowo tą utratę uzupełnić. 


PRAGNIENIE

Nasz organizm jest bardzo sprytny. Więc jeśli zaczyna brakować mu wody włącza uczucie pragnienia. Ale niestety uczucie pragnienia jest wyłączane na grubo przed całkowitym uzupełnieniem niedoboru płynów – wciąż zostaje nam około 1-2% niedoboru do uzupełnienia (czyli w dla 70 kg osoby wciąż brakuje nawet ok. 1400ml). Dlatego nawet, jeśli uda nam się ugasić pragnienie, nie oznacza to całkowitego zaspokojenia zapotrzebowania. Niestety odczuwanie pragnienia ulega też stopniowemu upośledzeniu z wiekiem – odwodnienie to częsty problem u starszych osób, zwłaszcza w czasie upałów. 


JEŚLI NIE TYLKO PRAGNIENIE TO CO JESZCZE, CZYLI… OBSERWUJ SWÓJ MOCZ

Dosłownie. Jasnożółta barwa moczu, przez niektórych określana jako słomkowa, jest wskaźnikiem właściwego poziomu nawodnienia. Kolor ciemniejszy oznacza, że trzeba dopić. Proste. 

KIEDY BOLI CIĘ GŁOWA

Ponad 60% masy naszego ciała i jego zawartości to woda. Bez niej w naszym organizmie nie dzieje się nic. To fakt powszechnie znany i nikogo nie trzeba do tego przekonywać. Co jednak ważniejsze, jeśli poziom wody w naczyniu zacznie się obniżać, to już niewielki spadek o 1-2% masy ciała powoduje zaburzenia procesów fizjologicznych a wydolność organizmu może się poważnie obniżyć. A jeśli wydaje Ci się, że 2% utraty to naprawdę niewiele to może powinienem dopisać, że utrata płynów w ilości 5% masy ciała może powodować poważne problemy z krążeniem, oddychaniem lub mięśniami. Utrata płynów powyżej 15% masy ciała może stanowić zagrożenie dla życia. Jeśli w upalny dzień pojawia się ból głowy, uczucie zmęczenia i znużenia, zirytowanie, zaparcie, osłabienie lub inne niepokojące objawy to bardzo często są wynikiem odwodnienia. Kiedy mój młodszy syn przybiega do mnie mówiąc ’tato, boli mnie głowa’ moim pierwszym pytaniem jest to, czy nie chce mu się przypadkiem pić, a pierwszym odruchem napełnienie dla niego szklanki wodą mineralną. Dlatego jeśli w ciągu dnia poczujecie się źle warto zastanowić się, ile tego dnia po prostu wypiliście. Uzupełnianie płynów, w tym i drogą dożylną jest jednym z podstawowych sposobów leczenia na różnych szpitalnych oddziałach a u wielu pacjentów konieczne jest prowadzenie tzw. dziennego bilansu czyli dokładnego monitorowania ilości płynów przyjętych i wydalonych. 


MAŁY CZŁOWIEK DUŻY PROBLEM

Dzieci są szczególnie narażone na odwodnienie i jego konsekwencje. Najczęstszymi przyczynami odwodnienia u dzieci są biegunka i wymioty, często w przebiegu infekcji wirusowej. Do odwodnienia może też prowadzić gorączka lub wysoka temperatura otoczenia (przegrzanie), zwłaszcza, że stosunek powierzchni skóry (poprzez którą dochodzi do utraty wody) do masy ciała jest znacznie większy niż u osoby dorosłej. Odwodnienie u dziecka może wystąpić już po kilku godzinach od pojawienia się biegunki lub wymiotów, zwłaszcza jeśli próby pojenia doustnego są nieskuteczne lub w niewystarczającym stopniu wyrównują utratę płynów. Im mniejszy człowiek tym bardziej jest podatny na odwodnienie i szybciej ono wystąpi. Pamiętajmy, że zmniejszona aktywność, senność lub apatia czy też zmiana zachowania i rozdrażnienie małego człowieka mogą być właśnie objawami odwodnienia. Inne symptomy to brak łez w czasie płaczu, skąpe wydzielanie moczu i jego ciemne zabarwienie, wyostrzenie rysów twarzy (zapadniecie gałek ocznych), wzmożone pragnienie, wysuszenie śluzówki i skóry a u małych dzieci zapadnięcie się ciemiączka. Dlatego warto pilnować właściwego nawodnienia i kształtować u małych ludzi nawyk picia wody. W przypadku wystąpienia niepokojących objawów należy wcześnie skonsultować się z lekarzem – lekkie odwodnienie można zazwyczaj leczyć w warunkach domowych dopajaniem, bardziej nasilone mogą wymagać nawadniania właśnie drogą dożylną w warunkach szpitalnych.  


Do boju Drużyno Nawodnionych!



Miniaturka postu

Krew pępowinowa- zadbaj o spokojną przyszłość swojego dziecka

Jest tylko parę minut w życiu człowieka, kiedy można pobrać krew pępowinową z której odzyskane zostaną komórki macierzyste. To chwila narodzin dziecka, moment, który nigdy więcej się już nie powtórzy. 

Komórki macierzyste to unikatowe komórki, które dzięki swym właściwościom potrafią przekształcać się w inne komórki z których zbudowane są tkanki i organy człowieka. To mogą być komórki krwi, mięśni, skóry. Obecnie komórki macierzyste wykorzystywane są głównie w leczeniu onkologicznym i hematologicznym. Trzeba również dodać, że trwają obiecujące badania i pierwsze zastosowania kliniczne nad wykorzystaniem ich w tzw. medycynie regeneracyjnej, czyli przywracającej prawidłowe funkcjonowanie zniszczonych organów: serca, układu nerwowego, skóry, rogówki oka. 


Komórki macierzyste można pozyskać z krwi obwodowej, szpiku i krwi pępowinowej. Te ostatnie są jednak najbardziej wartościowe. Ich zdolności regeneracyjne są wielokrotnie większe i można je pobrać w sposób całkowicie bezpieczny. Ważne jest również to, że komórki macierzyste przechowywane w banku są w każdej chwili dostępne do użycia, co oznacza, że w przypadku choroby nie trzeba poszukiwać dawcy o odpowiedniej zgodności tkankowej. 

Rodzice na etapie podejmowania decyzji zastanawiają się dlaczego warto deponować komórki macierzyste. Głównymi argumentami jest ich natychmiastowa dostępność w przypadku konieczności podania, oraz rosnąca liczba wskazań do wykorzystania.


Komórki macierzyste dziecka warto przechowywać, ponieważ:

* Daje to pewność, że komórki macierzyste mogą być użyte do celów terapeutycznych w każdej chwili, bez konieczności szukania ich dawcy. 

* Szukanie dawców – w przypadku potrzeby przeszczepienia komórek - jest czasochłonne i nie gwarantuje powodzenia. 

* Jak najwcześniejsze rozpoczęcie leczenia wielu chorób minimalizuje ryzyko ich rozwoju oraz zwiększa szansę na całkowite wyleczenie.

* Medycyna regeneracyjna daje coraz więcej możliwości zastosowania komórek macierzystych, m.in. w okulistyce, neurologii, ortopedii, dermatologii.


Ponadto, decyzja o pobraniu komórek macierzystych z krwi pępowinowej nowo narodzonego dziecka pozwoli:

* Wykorzystać niepowtarzalną szansę – poród jest jedyną okazją pozyskania komórek macierzystych z krwi pępowinowej w sposób łatwy, nieinwazyjny, bezbolesny i skuteczny.

* Zwiększyć skuteczność leczenia – komórki macierzyste, pozyskane z krwi pępowinowej, wykazują większą skuteczność w odtwarzaniu układu krwiotwórczego, niż komórki macierzyste pozyskiwane od dawców dorosłych.

* Zapewnić bezpieczeństwo Państwa najbliższej rodzinie – komórki macierzyste mogą być wykorzystywane w przeszczepach rodzinnych, ze znacznie większym prawdopodobieństwem dobrania wystarczającej zgodności tkankowej, niż w przypadku komórek macierzystych pochodzących od dawców niespokrewnionych.


Podsumowując kliniczne znaczenie komórek macierzystych, można z całym przekonaniem wykazać ich obecną przydatność dla przeszczepów krwiotwórczych (choroby nowotworowe, choroba popromienna, inne defekty szpiku) i w medycynie regeneracyjnej. 


Oczekiwanie na rychłe narodziny dziecka, to okres radości, zakupów łóżeczka, wózka - wszystkiego, co zapewni komfort i bezpieczeństwo naszemu maleństwu. Cała rodzina skoncentrowana jest na tym żeby wszystko było idealnie przygotowane. Nie powinno jednak zabraknąć czasu na świadomą decyzję czy komórki macierzyste naszego dziecka zostaną pobrane i przechowane. 


Liczbę komórek macierzystych odzyskanych z krwi pępowinowej można powiększyć o dodatkowe pobranie krwi z łożyska bezpośrednio po jego urodzeniu. Skład i zastosowanie krwi pępowinowej oraz krwi pobranej z łożyska są identyczne. Dzięki uzupełniającemu pobraniu zyskujemy dodatkową porcję zamrożonego materiału zawierającą komórki macierzyste, które można wykorzystać zarówno w przeszczepach hematologicznych jak i medycynie regeneracyjnej. Odzyskanie komórek macierzystych z łożyska, to szansa na zwielokrotnienie możliwości wykorzystania przechowywanych komórek.


Bank Komórek Macierzystych nOvum, to pierwszy bank w Polsce założony i prowadzony przez lekarzy, który stworzył możliwość podziału krwi pępowinowej na dwie, pięć oraz dziesięć porcji o podobnym potencjale zastosowania klinicznego. Taki system przygotowania i przechowywania depozytu, umożliwia wielokrotne wykorzystanie komórek lub łączenie depozytów do jednego przeszczepienia, w zależności od rodzaju planowanego przeszczepu. Jest to elastyczna formuła przygotowana z myślą o przeszczepieniach regeneracyjnych, hodowlach komórek do przeszczepień i przeszczepieniach krwiotwórczych. Do każdej z kaset zawierających depozyt dołączone są dwie testowe próbki. Próbki mogą zostać wykorzystane do badań poprzedzających przeszczepienie lub badań zgodności tkankowej między dawcą a biorcą (np. rodzeństwem). 

Bank dysponuje własnymi laboratoriami: mikrobiologicznym, serologicznym, preparatyki oraz przechowywania komórek macierzystych.

Z myślą o indywidualnych oczekiwaniach rodziców oraz mając na uwadze dalszy rozwój medycyny w zakresie wykorzystania komórek macierzystych, Bank Komórek Macierzystych novum przygotował ofertę , z której każda rodzina może wybrać pakiet najbliższy jej oczekiwaniom pokładanym w obecnych i przyszłych zastosowaniach.

Pakiety Standard i Standard PLUS to oferty dla rodziców, którzy przede wszystkim traktują depozyt komórek macierzystych, jako zabezpieczenie na wypadek wystąpienia choroby onkologicznej. 

Pakiety MULTI Regeneracja i MULTI Regeneracja PLUS pozwalają na szersze, rodzinne i wielokrotne wykorzystanie zdeponowanych komórek, zarówno w onkologii jak i medycynie regeneracyjnej. Podział depozytu na mniejsze porcje, które można dowolne łączyć, powoduje, że jest to bardzo przyszłościowa i elastyczna oferta. 

Pakiet Opcja PLUS jest uzupełniającą usługą, która umożliwia pobranie krwi łożyskowej, bezpośrednio po pobraniu krwi pępowinowej. Pakiet oferowany jest w połączeniu z dowolnym pakietem na pobranie krwi pępowinowej. OPCJA PLUS rekomendowana jest, w sytuacji gdy:

* rodzice mają na uwadze maksymalne zabezpieczenie dziecka oraz / lub rodzeństwa dziecka i podejmują decyduję o odzyskaniu możliwie największej liczby komórek macierzystych podczas porodu.

Z pełnym opisem pakietów Bank Komórek Macierzystych novum zaprasza do zapoznania się na stronie www.novumbank.com


Miniaturka postu

Ostuda ciężarnych. Jak uniknąć przebarwień na skórze.

Przebarwienia – to kolejne zmiany jakie niesie za sobą ciąża. Zmaga się z nimi znaczna ilość kobiet. Powodem ich powstawania są wahania hormonów. Charakterystyczne dla kobiet w ciąży przebarwienia to nic innego jak ostuda ciążowa( inaczej melasma). Przybierając brązową barwę, pojawiają najczęściej się na policzkach, czole i okolicach ust.


Skąd się biorą?

Podwyższony poziom estrogenu powoduje, że produkcja melaniny (grupa pigmentów, odpowiedzialna również za efekt opalonej skóry, który akurat zazwyczaj jest pożądany ) jest rozregulowana. Melanocyty (komórki barwnikowe) pobudzone są do szybszej pracy. Punktowy, nierównomierny nadmiar melaniny pod wpływem promieniowania UV skutkuje pojawieniem się przebarwień, a dalsza ekspozycja na słońce będzie sprzyjała stopniowemu przyciemnianiu się plam. Ostudy ciążowej możemy spodziewać się najczęściej w II trymestrze ciąży.

Czego unikać?


Zbliża się okres wakacyjny, jesteśmy spragnieni kąpieli słonecznych i właśnie wtedy narażamy się na powstawanie przebarwień. Chcąc zminimalizować to ryzyko unikaj bezpośredniego kontaktu z promieniowaniem UV. Bardzo silną zależność w pojawieniu się przebarwień wykazują również rośliny. Zwróć uwagę na to co pijesz… niektóre zioła wykazują działanie światłouczulające. W okresie wiosenno-letnim nie pij naparów z dziurawca, rumianku czy nagietka. Nie stosuj perfum bezpośrednio na skórę, ponieważ w połączniu z promieniowaniem, będą sprzyjać powstawaniu przebarwień.

Jak się zabezpieczyć?


Niezalenie od pory roku przed każdym wyjściem z domu pamiętaj o stosowaniu filtrów słonecznych! Najbezpieczniej stosuj wysoką ochronę SPF 50. Z produktów profesjonalnych mogę polecić SPF 50 Diego Dalla Palma, zapach powala i dodatkowo wykazuje działanie anti-age.

Jak leczyć?


Ostuda ciążowa nie jest ona groźna dla zdrowia, ale ma duży wpływ na samopoczucie. W wielu przypadkach ostuda ustępuje sama. Proces blaknięcia rozpoczyna się po porodzie i trwa kilka-kilkanaście tygodni, ale w niektórych przypadkach może trwać to również dłużej. W tym okresie, aby przyśpieszyć proces blaknięcia powinnaś wspomagać się profesjonalnymi zabiegami kosmetycznym (np. mikrodermabrazja, peelingi chemiczne, zabiegi z zawartością witaminy C), kremami (z zawartością witaminy C np. Selvert Thermal Pure Vitamin C, Dottore C-flush cream rich, z zawartością kwasu glikolowego np. Dottore Novo) i maściami, które będę również wykazywały działanie rozjaśniające (np. acne-derm z zawartością kwasu azelainowego). Dodatkowo raz w tygodniu wykonuj peeling twarzy.

Niestety w trakcie ciąży niewiele możemy zrobić, gdy przebarwienia już się pojawią, ponieważ większość zabiegów i składników działających rozjaśniająco jest zabroniona, ale aby zminimalizować ryzyko powstania zadbaj o profilaktykę, unikaj kąpieli słonecznych oraz stosuj filtry zabezpieczające. Jeżeli możesz mieć jakiś wpływ na uniknięcie bądź redukcję przebarwień zrób to!

Niezmiennie kochane moje profilaktyka najważniejsza.  

Dla mnie jako dla kobiety, bardzo ważne jest to abyśmy czuły się dobrze same ze sobą, dlatego zawsze będę nawiała do tego, aby wygospodarować w tej całej gonitwie dnia codziennego chwilę dla siebie i zadbać o swój wygląd, a także stan umysłu. Uwielbiam patrzeć na szczęśliwe buzie, dlatego tak świetnie odnajduję się w swojej pracy, bo sprawiam, że moi klienci wyglądają i tym samym czują się lepiej  Pamiętaj najważniejsza jesteś TY, inwestuj w siebie, bo naprawdę warto ! Osoby, które są moimi klientami od wielu lat, znają to na pamięć… i chyba działa…:)


   


Monika Bartnik
mgr. kosmetologii
Absolwentka Wyższej 
Szkoły Zawodowej
Kosmetyki i Pielęgnacji
Zdrowia w Warszawie
tel: 695 625 673
@monikabartnikkosmetolog


Miniaturka postu

Odpoczynek w ciąży- jak rzeczywiście nabrać siły na codzienne wyzwania :)

Bez względu na to czy chcesz położyć się, aby odpocząć na kilka minut, czy idziesz spać na całą noc, niezmiernie jest ważne to jak śpisz, a dokładnie pozycja w jakiej leżysz. Najważniejsze co musisz zapamiętać, to, że Twoje ciało zawsze szuka podparcia. Bez względu na to czy siedzisz, czy stoisz, czy leżysz, ciało szuka podparcia. Inaczej ono będzie wyglądało gdy pracujesz przy biurku, inaczej gdy prowadzisz samochód, inaczej gdy karmisz dziecko, jeszcze inaczej gdy leżysz.


Dziś zajmiemy się tym ostatnim.


Leżymy na różne sposoby- na plecach, na boku, na brzuchu. Teraz zajmiemy się pozycją na boku, gdyż ona właśnie towarzyszy nam najczęściej. Przytulamy się w łóżku najczęściej leżąc na boku, karmimy dziecko piersią, nierzadko oglądamy tak telewizję czy też czytamy książkę.

Połóż się na boku i pod swoją talią umieść złożony ręcznik, tak aby podeprzeć kręgosłup lędźwiowy. Między nogi włóż poduszkę, zarówno bliżej bioder, jak i między łydkami, a nawet stopami. Możesz zgiąć obie nogi ale możesz zgiąć jedynie nogę dalszą od podłoża. Pod szyję włóż poduszkę ( najlepiej puchową). Szyja musi być cała podparta ale poduszka nie powinna wchodzić pod barki. Głowa jest ciężka, zaś szyja słaba i nie chcemy aby zbyt duże siły padały właśnie na tą część kręgosłup. Możesz także podeprzeć ramię wykorzystując znowu poduszkę, którą masz przed klatką piersiową. Możesz zamiast poduszki wykorzystać rękę partnera:)


Z jakimi problemami możesz się zetknąć:


  •  poduszka jest zbyt gruba lub chuda i głowa nie jest przedłużeniem kręgosłupa,
  •  nie podpierasz nogi lub ramienia co skutkuje większym obciążeniem na miednicę i kręgosłup,
  • brak podparcia pod lędźwie lub zbyt gruby ręcznik pod talią,
  •  za duże obciążenie na bark, będący bliżej podłoża jeśli nie podeprzesz odpowiednio głowy i szyi ( czujesz wtedy dyskomfort w barku).


Oczywiście także ważny jest odpowiedni wybór materaca, na którym śpimy i odpoczywamy. Ale to kolejna dłuuuuga historia.


Tymczasem słuchaj swojego ciała i uwierz, że nawet z tyloma poduchami i ręcznikami, da się obracać i przytulać:)


Udanego i owocnego relaksu!!!:):):)


 

Zofia Budkiewicz 
Jak sama o sobie mówi – przede wszystkim mama dwójki wspaniałych urwisów, Kamili i Emila.
Fizjoterapeutka z zamiłowania. Jej kontuzje jako wyczynowej siatkarki natchnęły ją do pomagania innym.
Pierwszą wiedzę zdobywała na Wydziale Rehabilitacji AWF w Warszawie. Po dziesiątkach kursów stwierdziła, że najlepsze efekty terapeutyczne daje metoda funkcjonalnej terapii manualnej, którą poznała na szkoleniach Institute of Physical Art . Terapię tą łączy z PNF, osteopatią, kinesiology taping oraz telemedycynę aby holistycznie i całościowo zadbać o podopieczne.
Główną misją Zosi jest takie szkolenie kobiet, aby bez względu na to gdzie są i jakie mają możliwości mogły ćwiczyć i dbać o formę.
Jej pacjentki to głównie kobiety w ciąży i po porodzie. Pracuje z nimi nad prawidłową postawą, aktywacją systemu tonicznego (core) i zredukowaniem i pozbyciem się najczęstszych problemów jak rozejście mięśni prostych brzucha i kresy białej, nietrzymanie moczu i osłabienie mięśni dna miednicy czy bólami kręgosłupa.
Współpracuje z Kliniką Płodności Fertimedica, szkołami rodzenia „Akuku” Magdaleny Kukulskiej oraz „Jeannette” Jeannette Kalyta, , grupowe zajęcia dla kobiet w ciąży i po porodzie oraz fitness prowadzi w Calypso, w ramach terapii stosuje system Pelvifly.


Miniaturka postu

Wit. D3- witamina słońca.

Zapraszam Cię do zapoznania się z artykułem mojego brata- lekarza medycyny: Grzegorza Zając. Porusza on bardzo ważny temat, jakim jest kompleksowa wiedza na temat witaminy D3. Sprawdź jakie są skutki niedoboru witaminy słońca, na co warto zwrócić szczególną uwagę i jakie jest optymalne dawkowanie dla Ciebie oraz całej Twojej rodziny. 

Grzegorz jest współprowadzącym blog o zdrowym żywieniu i dobrym samopoczuciu- Long Life Hunters. Mam nadzieję, że będzie gościł ze swoimi ciekawymi, medycznymi tematami na Maybe Baby częściej ;) 

Czy myślisz, że wraz z nastaniem słonecznych dni znika zagrożenie niedoborem witaminy D? Niestety nie. W Polsce problem może dotyczyć nawet 90% osób. Czyli również i Ciebie. Ale przecież Ty chcesz czuć się wyjątkowo i należeć do pozostałych 10%, prawda? 


NIEDOBÓR CZYLI..? 
W badaniu niedoborów witaminy D oznacza się w surowicy krwi poziom metabolitu tej witaminy: 25(OH)D. Zalecany poziom to 30-50 ng/ml. Niedobór witaminy D jest związany z takimi objawami jak: osłabienie i bóle mięśniowe, zmęczenie, obojętność i apatia, senność, zwiększona wrażliwość na ból, alergie, otyłość czy nadciśnienie tętnicze krwi. Brzmi znajomo? 


NATURALNIE 
Do produkcji witaminy D dochodzi w skórze pod wpływem słonecznego promieniowania UVB. Potencjał tego mechanizmu to pokrycie nawet 80-100% dziennego zapotrzebowania organizmu i stopniowo mechanizm ten z wiekiem traci swoją wydajność. Co ważne tak produkowanej witaminy D nie można przedawkować. Ale cóż z tego, skoro w Polsce przez większość miesięcy kąt padania promieni słonecznych nie umożliwia skutecznej skórnej syntezy witaminy D. Dodatkowo sprawę komplikują smog, chmury, twarzowe okulary przeciwsłoneczne, kremy z filtrem oraz praca wewnątrz budynków. Niestety natura nie przewidziała tak zawziętej walki człowieka ze skórną produkcją witaminy D. Zatem zgodnie z wielowiekową cywilizacyjną tradycją, czego nie wytworzymy sami - musimy zjeść. Ale nie wyrzucajmy sobie – w Arabii Saudyjskiej szacuje się, że niedobory tej witaminy dotyczą ponad 60% populacji w skali kraju – głównie ze względu na uwarunkowania kulturowe w zakresie stroju. Więc słoneczna pogoda to jeszcze nie wszystko.


SUPLEMENTACJA, CZYLI O CO TYLE KRZYKU 

JAK: najlepiej suplementować witaminę D z posiłkiem, w celu zapewnienia optymalnego wchłaniania i wysokiej biodostępności.

KIEDY: codziennie.

CO: najlepiej kapsułki (wykazano, że w przypadku witaminy D substancja z kapsułek z nośnikiem lipidowym wchłania się kilka razy szybciej i skuteczniej od substancji w tabletkach). Zwracaj uwagę, jaki preparat kupujesz, żeby zapewnić sobie suplement o potwierdzonym składzie i jakości i nie stać się ofiarą podwórkowej produkcji. Modne aktualnie jest połączenie witaminy D3 z witaminą K2 – ale pomimo dostępnej wiedzy prowadzone są dalsze badania potwierdzające benefit tej kombinacji. 

DLACZEGO: właściwy poziom witaminy D jest przede wszystkim konieczny do prawidłowej regeneracji organizmu i jest jednym z tzw. modulatorów genowych. Ponadto niski poziom witaminy D może zwiększać ryzyko wystąpienia zaburzeń odporności (w tym i występowania chorób autoimmunologicznych), nadciśnienia tętniczego, choroby niedokrwiennej serca, cukrzycy oraz niektórych typów nowotworów. Wystarczy? To dołożymy jeszcze krzywicę i osteomalację, czyli rozmiękanie kości. Cyferki? Bardzo proszę -w dwóch dużych badaniach w USA i Szwecji wykazano 2.7 razy mniejszą zachorowalność na ostre wirusowe infekcje układu oddechowego u osób ze stężeniem 25(OH)D ≥38 ng/ml. Kobiety, u których stężenie 25(OH)D było wyższe od 40 ng/ml miały 67% mniejsze ryzyko wystąpienia nowotworów (z wyłączeniem nowotworów skóry). To dopiero początek listy – ale i tak robi już wrażenie. 

ILE: Dawkowanie i dobór preparatu koniecznie należy przedyskutować ze swoim lekarzem rodzinnym. Na indywidualny poziom suplementacji będą miały wpływ m.in. wiek, obciążenie chorobami, masa ciała (poziom tkanki tłuszczowej), nawyki, dieta i zażywane leki. Istnieje też wiele różnych wytycznych w zależności od źródła zaleceń i rejonu geograficznego świata. Wg aktualnych wytycznych dla Europy Środkowej suplementacja u zdrowych osób dorosłych w profilaktyce niedoborów to 800-2000IU (jednostek międzynarodowych - j.m.) na dobę witaminy D3 od października do maja lub przez cały rok, jeśli synteza skórna jest niewystarczająca (maksymalna dawka dobowa u dorosłych to 4000IU). W przypadku potwierdzonego niedoboru dawki lecznicze mieszczą się w zakresie 1000-10000IU na dobę przez 1-3 miesięcy, z koniecznym monitorowaniem leczenia poprzez pomiar stężenia 25(OH)D w surowicy krwi. Dla dzieci i młodzieży (1-18 rok życia) te same wytyczne określają zalecaną profilaktyczną dawkę witaminy D3 w przedziale 600-1000IU na dobę, zależnie od masy ciała, od października do marca lub też przez cały rok, jeśli synteza skórna jest niewystarczająca (czyli np.: przy restrykcyjnym stosowaniu kremów z filtrem UVB i/lub ograniczonym czasie przebywania na słońcu). Analogicznie dla noworodków donoszonych i niemowląt w profilaktyce niedoboru witaminy D3 zaleca się dawkę 400IU na dobę z uwzględnieniem ilości witaminy D3 z pożywienia dla dzieci karmionych sztucznie (źródło: Wytyczne dla lekarzy rodzinnych dotyczące suplementacji witaminy D). Dla młodszych dzieci właściwą formą są kropelki z witaminą D3.

A może masz wolną chwilę w ciagu słonecznego dnia? W teorii 15-20 minut ekspozycji skóry twarzy, dłoni i przedramion (w przybliżeniu 20% powierzchni ciała) od południa do około godziny 16.00 powinno wystarczyć dla zaspokojenia dziennego pokrycia zapotrzebowania na witaminę D. 

Na deser informacja: ponad 30000 - tyle prac naukowych o witaminie D opublikowano w ciągu ostatnich dziesięciu lat na całym świecie. 

Pamiętaj, że witamina D to nie cukierek i nie jest cudownym remedium na wszystko zło. I że więcej nie zawsze znaczy lepiej. Ale jej właściwy poziom jest bardzo ważny. Czy już czujesz się wyjątkowo?


Jeśli chcesz wiedzieć więcej:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/28216084

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5613455/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5774037/












Autor: Grzegorz Zając- lekarz medycyny
Współprowadzący blog: Long Life Hunters
Photos: https://pl.depositphotos.com/home.html

Miniaturka postu

Aneta Szyłańska- Nie myśl o różowym słoniu!

Byłam ostatnio na wyciecze... Wyjazd autokarowy z pilotem, miejsce: Amsterdam z odwiedzinami w Keukenhof, gdzie jest królestwo tulipanów… Prawdziwy raj dla oczu i nosa, szczególnie, że pogoda nam niesamowicie dopisała… 

Było jednak pewne „ale”- osoba pani Pilotki wycieczki. Podczas podróży dowiadywaliśmy się jak to zwykle jest beznadziejnie w tym kraju, jaka to zwykle jest brzydka pogoda i jak silne są wiejące bez przerwy wiatry. Do tego usłyszeliśmy, że mieszkańcy Holandii „o nieco ciemniejszym kolorze skóry” są niegrzeczni… Opowieść o tym jak Holandia zbudowała swój kraj wielokrotnie była okraszana opisami związanymi z tym, że to na „wstrętnych bagnach”, że to z pieniędzy „zarobionych na handlu i niewolnictwie”, że Holender to „skąpy wujek Szkota”… Jakby tego było mało, że żona obecnego króla – królowa Maxima, „to osoba solidnie zbudowana, nie wygląda jak worek kartofli, z całym szacunkiem do worka kartofli… ale szczupła to ona nie jest…” Często były też nadużywane słowa „armagedon” lub „masakra”… 

Można by wymieniać cały dzień, ale nie o tym chciałam napisać… 

Pomyślcie jak ciekawie można by było inaczej opowiedzieć o tym samym, że warto cieszyć się wyjątkowo piękną pogodą, która tego dnia nam sprzyjała, że Holendrzy to niesamowity naród, który właściwie z niczego i w ekstremalnie trudnych warunkach zbudował kraj, który stał się potęgą handlową i morską, że od Holendrów można się uczyć gospodarności i że Król ożenił się z osobą, która nie ma pochodzenia królewskiego, i że tworzy z nią szczęśliwą rodzinę… 

Negatywnie naładowana komunikacja... 

Co nam to robi? W trakcie wycieczki nastroiła nas nieco nerwowo – a ja jako „niespotykanie spokojny człowiek” jestem daleka od negatywnych reakcji – chyba, że ktoś przesadzi… - tym razem byłam bliska wybuchu. 

Dbałość o semantykę wypowiedzi nie oznacza oszukiwania rzeczywistości. Pozwala natomiast skupić się na pozytywnych elementach wypowiedzi, konkretach i faktach. 

Kiedy słyszę, że „udała” mi się zupa, czy też, że „wyszło mi” coś, lub że „jakimś cudem” ktoś zdał egzamin... Wiem, że ten ktoś nie przypisuje sobie odpowiedzialności za sukces, którego jest autorem. W dzisiejszych czasach, gdy mamy do czynienia z różnymi pokoleniami i pracujemy w firmach z różnorodnymi korzeniami kulturowymi – tym bardziej warto zadbać o pozytywny komunikat. 

Często pracując coachingowo z kobietami, proszę je o podsumowanie swoich mocnych stron, umiejętności, talentów, opisu sytuacji, w których czuły się silne i zadowolone z siebie… Okazuje się to dla wielu osób niezwykle trudnym zadaniem. 

Pamiętajmy, że można inaczej formułować swoje wypowiedzi i prośby.  

Co dzieje się, gdy mówisz do dziecka „nie biegaj”? - biegnie jeszcze szybciej. Ale gdyby tak postarać się użyć sformułowania bez zakazu np. „Idź troszkę wolniej” – być może efekt byłby inny. To samo z „nie myśl o różowym słoniu” – nasz mózg jest tak skonstruowany, że aby nie myśleć o różowym słoniu – musi najpierw przywołać jego obraz. Podobno, gdy mówimy „muszę…” nasz mózg odczytuje to jako przymus i zaczyna stawiać opór lub bojkotuje nasze działania.  

Zachęcam Cię do używania pozytywnych sformułowań. Zrób eksperyment – powiedz inaczej niż zwykle to co chcesz powiedzieć. Podkreślaj swoje dokonania i to z czego jesteś dumna… nie daj sobie odebrać tego jak ciężko pracowałaś na swój każdy, nawet najdrobniejszy sukces.  

Osiąganie sukcesów nie jest „przypadkiem”, nie „udało” Ci się, tylko jest efektem wysiłku, który świadomie podjęłaś! Trzymam za Ciebie kciuki i zachęcam do zrobienia zadania domowego – nie „próbuj”, nie „staraj się” – po prostu to zrób; świadomie kontroluj swój język i ucz tego swoje dzieci, żeby zrozumiały, że trzeba przypisywać sobie sukcesy, których są autorami… aaa i zrób listę rzeczy, z których jesteś dumna, które zrobiłaś i które są efektem Twoich zasług i pracy  A na koniec odpowiedz sobie co odkrywasz



Aneta Szyłańska  
Właściciel firmy Human Asset, Senior Konsultant - posiada 12-letnie doświadczenie w branży doradztwa personalnego. Twórca metodologii i manager projektów diagnozy potencjału kompetencji pracowników z różnorodnych branż. Specjalizuje się w prowadzeniu indywidualnych i grupowych procesów coachingowych. Prowadzi warsztaty aktywizacji zawodowej w projektach kreowania kariery. Jest autorką warsztatów w ramach Akademii Menedżera. Posiada doświadczenie w pracy zarówno w środowisku korporacyjnym, jak i w branży consultingowej. Absolwentka Akademii Leona Koźmińskiego (Zarządzanie ludźmi w firmie; Zarządzanie kompetencjami Pracowników; Szkolenie i Rozwój oraz Kurs Trenerski). Uprawnienia: Akredytowany Coach Praktyk Biznesu (International EMCC Practitioner Coach; Racjonalna Terapia Zachowań – stopień I). Team Coach (2014), Coaching zdrowia (2017), Profesjonalny Mentor (2018)

Miniaturka postu

Bezpieczna pielęgnacja skóry w okresie ciąży.

    Ciąża to wyjątkowy czas. W tym okresie, myśli kobiety niemal w 100% skupiają się na dziecku lecz należy pamiętać, aby dbać o swoje samopoczucie, komfort i dobry wygląd. Tak abyś Ty czuła się atrakcyjna przez kolejne 9 miesięcy , twoja pielęgnacja była bezpieczna, a jednocześnie, aby ciąża nie zostawiła po sobie pamiątek na stałe.


    Okres ciąży jest wymagającym okresem dla organizmu kobiety, dlatego też zmienia się wtedy pielęgnacja skóry. Niektóre kosmetyki i zabiegi jakie do tej pory były dozwolone, stają się automatycznie zabronione. Ze względu na „burzę hormonów” zachodzącą w organizmie kobiety podczas ciąży warto jest, abyś obserwowała jak Twoja skóra reaguje na zastosowany produkt. Kieruj się zdrowym rozsądkiem i zastosuj regułę umiaru. 


    Działanie jakie powinny wykazywać stosowane przez Ciebie kosmetyki to przed wszystkim działanie łagodzące, nawilżające i natłuszczające. Szukaj kremów z bezpiecznymi składnikami, takimi jak kwas hialuronowy, kolagen, allantoina, pantenol, gliceryna, wyciągi z ogórecznika czy wiesiołka. Ważne, by kosmetyki zawierały emolienty (np. witamian E, masło shea, skwalen, oleje roślinne), czyli składniki ograniczające ucieczkę wody przez naskórek, poprzez wytworzenie warstwy okluzyjnej. Unikaj gorących i długich kąpieli, sprzyjają one utracie wody,  a zaraz po użyj balsamu. 

    Podstawowe produkty do użytku domowego jakie będą potrzebne Ci w ciąży to:


    1. Krem z filtrem – aby zminimalizować ryzyko powstania przebarwień (ostuda ciężarnych). Latem koniecznie SPF 50, zimą można zastosować SPF 30. 

    2. Balsam do ciała – aby zapobiec powstawaniu rozstępów, należy zadbać o dobre nawilżenie i elastyczność skóry. Stosuj rano i wieczorem, dodatkowo po każdej kąpieli.

    3. Peeling do twarzy i ciała – usunie zrogowaciałe części naskórka, poprawi elastyczność, wpłynie na lepsze działanie kremów i balsamów.


    W ciąży należy unikać kosmetyków, które zawierają w swoim składzie kwas glikolowy, mlekowy, cytrynowy, migdałowy, azelainowy – mogą podrażnić i zadziałać fotouczulająco. Olej sojowy i wyciągi z soi - mogą wywoływać przebarwienia u kobiet w ciąży.  Zabronione jest stosowanie witaminy A i jej pochodnych – retinolu (powodują uszkodzenia płodu). Unikaj kosmetyków z zawartością kofeiny i wyciągu z kasztanowca, ponieważ poprawiają ukrwienie, które może prowadzić do żylaków. Zabronione jest stosowanie niektórych olejków eterycznych np. bergamotowego, lawendowego, estragonowego, jałowcowego, z drzewa cedrowego. 


    Ciąża jest również ograniczeniem dla zabiegów oferowanych w gabinetach kosmetycznych. Wykluczone wtedy są np. zabiegi z użyciem prądów i fal radiowych, korzystanie z zabiegów rozgrzewających (m.in. z sauny), podwyższających ciśnienie, wyszczuplających. Nie wykonuje się zabiegów z użyciem igieł, makijażu permanentnego (ryzyko wprowadzenie zakażeń). Zabiegi z wykorzystaniem laserów i z zakresu medycyny estetycznej także należy odłożyć po okresie ciąży i karmieniu piersią. Odradza się korzystanie z solarium. 

    Przyszłe mamy z powodzeniem mogą korzystać z ofert salonów kosmetycznych pod warunkiem, że ciąża nie jest zagrożona. W pierwszym trymestrze ciąży poleca się wykonywanie zabiegów na twarz, a pielęgnacja ciała w gabinecie kosmetycznym, zazwyczaj rozpoczyna się od II trymestru i głównie powinna skupić się na nawilżaniu, kojeniu i uelastycznianiu skóry. Nie powinny to być inwazyjne zabiegi. Zalecane są masaże relaksacyjne twarzy i ciała. Tutaj należy zwrócić uwagę na odpowiednią pozycję, powinna to być pozycja na boku. Ważne jest, aby osoba wykonująca zabiegi była wykwalifikowana i doświadczona. Wykorzystaj te ostatnie chwile wolności  i poświęć jak najwięcej czasu samej sobie. Odpocznij i zadbaj o swoje ciało,  a ono podziękuje Ci za to później  :)



    Monika Bartnik
    mgr kosmetologii
    Absolwentka Wyższej 
    Szkoły Zawodowej
    Kosmetyki i Pielęgnacji
    Zdrowia w Warszawie, tel: 695 625 673

    Miniaturka postu

    Słodka beza.

    Do niedawna beza kojarzyła mi się z nieprzyzwoicie słodkimi ciasteczkami. Tak słodkimi, że aż zęby bolały podczas ich jedzenia. I za takimi bezami nie przepadałam, bo ta słodycz raczej kojarzyła mi się z mdłym smakiem glukozy niż rozkosznym „niebem w gębie”.


    Sytuacja uległa zmianie, gdy pewnego jesiennego ranka, gdy za oknem szaruga i plucha zagościła na dobre, dwie zaprzyjaźnione szkolne mamy odwiedziły mnie, aby omówić szkolne sprawy i razem z nimi odwiedził mnie tort bezowy. I wtedy dopiero poznałam wykwintny smak bezy. Puszysty krem otulony bezowym spodem i wierzchem rozpływał się w ustach, a ich słodką delikatność podkreślały soczyste maliny. 

    I wiecie co wam powiem , że takie dwa rodzaje „słodkich bez” mamy w szkole na co dzień.


    A mianowicie wyobraźcie sobie lub przypomnijcie z czasów szkolnych lat taką sytuację. Podczas lekcji języka polskiego uczniowie wspólnie z nauczycielem omawiają piękną lirykę. Na zakończenie  nauczyciel zadaje pracę  domową następującej treści: „Na przyszły poniedziałek proszę napisać list do kolegi, w którym zachęcicie go do przeczytania innych wierszy autora tejże pięknej liryki”. Każdy z was napisał,  najlepiej jak potrafił. Niektórzy na dwie strony A4, inni skromniej bo na pół strony. Niektórzy rozpisali się o wszystkich utworach epickich i lirycznych autora, inni zachęcali do przeczytania co najwyżej jeszcze jednego wiersza. Jakież bywało zdziwienie, gdy nauczyciel oddawał sprawdzone listy i okazywało się, że ci pierwsi nie widzieć czemu dostawali gorsze stopnie od tych drugich lub na odwrót. Ileż to razy zastanawialiśmy się dlaczego ja dostałam tróję, a kolega czwórkę lub piątkę. Przecież oboje pisaliśmy podobnie o tym samym.  I ta sytuacja to jest taka beza o smaku glukozy. Niby słodka, niby wszyscy wiedzą o co chodzi, ale jak przyjdzie co do czego to pozostaje tylko niesmak i gorycz niesprawiedliwości. 


    A gdyby tak sytuację nieco zmienić i zadana praca domowa brzmiała by następująco: „ Na przyszły poniedziałek napiszcie list do kolegi, w którym zachęcicie go do przeczytania dwóch innych wierszy tego autora, list ma się składać z trzech akapitów, z elementami charakterystycznymi dla listu, zaimki piszcie wielką literą, list ma być  czytelny”. Każdy z was znowu napisał najlepiej jak potrafił. Lecz kiedy nauczyciel oddawał sprawdzone listy, a ty zachęciłeś kolegę do przeczytania jednego wiersza, zaimki pisałeś małą literą i ledwo można było cię rozczytać, to już wiesz dlaczego dostałeś tylko tróję.  Nauczyciel podał bardzo konkretne kryteria twojego sukcesu tzn. że jeśli spełnisz wszystkie wymagania to dostanie piątkę. Nauczyciel omówił się tylko na takie warunki, jakie przedstawił w opisie pracy domowej, nie umawiał się np. na poprawność ortograficzną listu, więc tego kryterium nie oceniał. I to jest właśnie mój tort bezowy. Wiem, jakie są moje i jego smakowe kryteria sukcesu, ma być nie za słodki i z malinami i taki właśnie jest. Taki lubię najbardziej.


    Szkolny „tort bezowy” ma swoją fachową nazwę w nauczaniu, jest to tzw. nacobezu czyli „na co będę zwracał uwagę przy ocenianiu. Nacobezu to nic innego jak kryteria sukcesu, które podajemy uczniom przed wykonaniem zadania lub przed sprawdzianem. Podajemy je po to, aby później  sprawiedliwie ocenić pracę ucznia i żeby uczeń wiedział, jak konkretnie daną pracę lub zadanie  wykonać, aby dostać piątkę lub szóstkę. 


    Ostatnio rozmawiałam z mamą jeden z uczennic, zapisanych niedawno do mojej szkoły z innej podstawówki, która przedstawiła mi następującą sytuację.  Pani do historii przed sprawdzianem podała bardzo szczegółowo zagadnienia, których należy nauczyć się, aby być dobrze przygotowanym do klasówki. Uczennica nauczyła się i dostała szóstkę. Zdziwiona i zaskoczona dziewczynka stwierdziła „ Przecież pani nam wszystko podała wcześniej i wiedziałam co będzie na sprawdzianie. Dostałam szóstkę. Czy to nie dziwne?” Absolutnie nie!  Nauczyciel  w szkole nie jest po to, żeby łapać ucznia na braku wiedzy jak policjant złodzieja. Nauczyciel jest po  to, aby wskazywać wiedzę potrzebną do uczenia się, wymagać jej zgodnie z nacobezu tak jak wymagamy od bezy, by była delikatnie słodka z soczystymi malinami. 





    Wioletta Krzyżanowska – od 2007 roku dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 323 im. Polskich Olimpijczyków w Warszawie. Nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, języka angielskiego i doradca zawodowy. Inicjatorka zmian w polskiej szkole polegających na propagowaniu idei szkoły bez obowiązkowych prac domowych, oceniania kształtującego, metody projektu i „zielonego ołówka”. Menadżerka oświatowa budująca kulturę szkolną opartą na budowaniu wzajemnych relacji między nauczycielem, uczniem i rodzicem. Laureatka nagród i wyróżnień Prezydenta m. st. Warszawy i Burmistrza Dzielnicy Ursynów za wkład w rozwój oświaty i sportu. 


    Zdjęcie.https://pl.depositphotos.com

    Miniaturka postu

    A jaką Ty masz cerę?

    Zanim zaczniesz stosować konkretną pielęgnacje twarzy, sprawdź czym charakteryzuje się Twoja cera. Zacznij od diety! Zapewniam Cię, że odpowiednie odżywanie + używanie właściwie dobranych kosmetyków, przyniesie zamierzony cel: zdrową, promienną cerę.

    1.Twarz tzw. cukrowa
    Objawia się poprzez cienką i poszarzałą skórę, wysypkę na całej twarzy, zmarszczki pod oczami i na czole.
    Zbyt duża ilość cukru w diecie powoduje niszczenie kolagenu, a on odpowiedzialny jest za jędrność skóry. Staje się ona bardziej podatna na zmarszczki poprzez utratę elastyczności. Na początku ogranicz, następnie całkowicie wyeliminuj cukry z diety. 


    2.Twarz tzw. glutenowa
    Objawia się zaczerwienieniem i opuchnięciem policzków, wypryskami na brodzie, żuchwie czole, ciemnymi pigmentowymi plamami. 
    Odstaw produkty z glutenem na okres 3-4 tygodni (np. makarony, pieczywo, ciastka, płatki)
    Jedz produkty o dużej zawartości błonnika 


    3. Twarz tzw. nabiałowa
    Nietolerancja laktozy objawia się obrzękami powiek, cieniami i workami pod oczami. Występują grudki i białe krostki i na brodzie. Nietolerancja produktów mlecznych może pojawić się z czasem. 
    Odstaw wszystkie produkty mleczne na ok. 3 tygodnie 

    4. Twarz tzw. winna
    Osoby które spożywają w większość dni tygodnia alkohol walczą z przesuszoną skórą, cieniami pod oczami, opadającymi powiekami. Pojawiają się częściej niż u innych zmarszczki pod oczami i na policzkach. Występuje zaczerwienienie na nosie, rozszerzają się tzw. "pory". Pogłębia się bruzda nosowo-wargowa. Cukier zawarty w alkoholu, uszkadza kolagen który jest odpowiedzialny za elastyczność skóry. Dodatkowo alkohol sprzyja utracie wody z organizmu, co objawia się przesuszeniem skóry. 

    Zrób 3 tygodniową przerwę od alkoholu, bo tyle potrzebuje organizm, aby wrócić do równowagi
    Ogranicz dni kiedy spożywasz alkohol 
    Nie mieszaj go z napojami dodatkowo słodzonymi 
    Pij dużo wody.
    Jeśli już spożywasz alkohol niech to będzie wytrawne wino dobrej jakości, z jak najmniejszą zawartością cukru.


    Zdjęcia:https://www.ofeminin.pl/uroda/pielegnacja/co-tak-naprawde-cukier-gluten-i-mleko-robia-twojej-cerze-te-defekty-mowia-czego-jesz/hefs9hzFoto: https://pl.depositphotos.com/search/cera.html?01d1d262bd948053663eda177ff41b41




    Monika Bartnik
    mgr kosmetologii 
    Absolwentka Wyższej 
    Szkoły Zawodowej 
    Kosmetyki i Pielęgnacji 
    Zdrowia w Warszawie. 

    Miniaturka postu

    Kolor ma znaczenie


    Ci z was, którzy wychowali się na dobranockach o Misiu Uszatku, Żwirku i Muchomorku czy Bolku i Lolku z pewnością  z rozrzewnieniem wspominają taką, której tytułowym bohaterem był zaczarowany ołówek. Dla tych, co nie pamiętają tej bajeczki, przedstawię krótko główną myśl przewodnią animowanego utworu. Chodziło w niej  o to, że pewien chłopiec był w posiadaniu zaczarowanego ołówka. Jego magia polegała na tym, że cokolwiek chłopiec narysował tym ołówkiem, natychmiast ten przedmiot, zwierzę lub inna materia ożywało. Oczywiście jak to w każdej bajce bywa, chłopiec wykorzystywał moc ołówka tylko w słusznej sprawie, gdy ktoś lub coś potrzebowało pomocy i wsparcia. 


    Nie wiem jak wy, ale ja marzyłam o posiadaniu takiego , niezwykle osobliwego przedmiotu, jakim był ten ołówek. Niby zwykłe, drewniane, z grafitowym gryflem pisadełko, ale z jaką mocą!  Ileż to razy w naszym życiu odczuwamy silne pragnienie posiadania czegoś, co pozwoliłby nam rozwiązać nasze troski. I nie mówię tu zaraz o nowym domu, samochodzie czy torebce. Takie pragnienia wydają  się zbyt krótkowzroczne. Mam na myśli coś takiego, co dałoby nam wiarę we własne siły. Coś, co pokazałoby nam ,że nie jesteśmy beznadziejni tak jak myśli o nas szef czy kolega z pracy ,ale że jesteśmy na tyle jedyni w swoim rodzaju, że zawojujemy świat. 

    My dorośli mamy już wykształcone mechanizmy radzenia sobie z krytyką i wytykaniem palcami błędów. Przypomnijmy sobie nasze szkolne zeszyty, wypracowania, sprawdziany i kartkówki. Nauczyciel brał do ręki czerwony długopis i kilkoma sprawnym ruchami, wyćwiczonymi przez lata praktyki, zaznaczał wszystkie nasze błędy. Pamiętacie? W wypracowaniach to były „ort” czyli błąd ortograficzny , „int” czyli interpunkcyjny, „styl”  czyli stylistyczny. I o ile w tych dwóch pierwszych przypadkach to jeszcze człowiek wiedział o co chodzi, ale z tym stylem to zawsze był kłopot. Sprawdziany pokreślone na czerwono niektórym siły się po nocach, czerwona dwója lub jedynka przesądzała czasem o uczniowskim być albo nie być. Czerwony kolor powodował, że błędy jeszcze bardziej utrwalały się w naszej podświadomości i wyrastaliśmy w przeświadczeniu, jak bardzo możemy być do niczego. 

    I wiecie, co wam powiem, jest taki zaczarowany ołówek …. To jest zielony ołówek. Może być zielony długopis, ważne żeby pisał na zielono. Wystarczy, aby nauczyciel w pracy naszego dziecka zaznaczył  zielonym kolorem, to co zrobiło najlepiej i najpiękniej. Pomyślmy o naszych dzieciach, które dopiero uczą się świata i wierzą w jego bezgraniczne dobro. Jak ważne jest pokazywanie im ich mocnych stron. Najprostszym sposobem jest podkreślenie zielonym kolorem w zeszycie dziecka tę literkę, którą napisało najstaranniej lub ten przekład, który zrobiło prawidłowo.

    Znajdą się zaraz tacy dociekliwi i drobiazgowi rodzice, co powiedzą: „A skąd moje dziecko będzie wiedziało, jakie błędy popełniło?” Ano stąd, że jeśli zajdzie taka potrzeba, to pod wykonanym zadaniem lub pracą nauczyciel wypisze wyrazy do poprawy lub da wskazówki do poćwiczenia wybranych przykładów. 

    Metoda zielonego ołówka to pokazanie dziecku jego sukcesu, nagrodzenie wysiłku jaki włożyło w napisanie sprawdzianu. Zastosowaniem tego prostego zabiegu polegającego na zmianie koloru z czerwonego na zielony odchodzimy od kultu błędu na rzecz kultu wysiłku, poprawności i sukcesu jako głównego czynnika motywującego nas do działania. Tę metodę możemy zastosować nie tylko w młodszych klasach. Do szóstej klasy szkoły podstawowej możemy na zielono zaznaczać tylko prawidłowe odpowiedzi i tylko na ich podstawie zliczyć punkty do oceny końcowej. Zaznaczenie zielonym kolorem w pracy dziecka jego sukcesu niesie ze sobą również budowanie pozytywnej relacji między uczniem a nauczycielem. Relacji, która będzie najważniejsza w kontekście motywacji wewnętrznej dziecka. 

    Z pozoru wydaje się to prostym sposobem na próbę odejścia od pruskiego systemu nauczania, ale tak naprawdę wymaga to zmiany przekonań w nas samych jako rodzicach i w nas jako nauczycielach. Przekonań głęboko zakorzenionych i często uniemożliwiających spojrzenie na szkołę z innej perspektywy. Ale warto chociaż spróbować tej drobnej zmiany dla naszych dzieci, aby potrafiły cieszyć się z najdrobniejszych sukcesów i znały swoje mocne strony. 


    Zielony ołówek może nam się również przydać w życiu codziennym, doceniajmy najdrobniejsze nawet wysiłki naszych partnerów życiowych w najdrobniejszych sprawach a zdecydowanie więcej uśmiechu zagości w naszych domach. Zaczarowany ołówek to zielony ołówek.






    Wioletta Krzyżanowska – od 2007 roku dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 323 im. Polskich Olimpijczyków w Warszawie. Nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, języka angielskiego i doradca zawodowy. Inicjatorka zmian w polskiej szkole polegających na propagowaniu idei szkoły bez obowiązkowych prac domowych, oceniania kształtującego, metody projektu i „zielonego ołówka”. Menadżerka oświatowa budująca kulturę szkolną opartą na budowaniu wzajemnych relacji między nauczycielem, uczniem i rodzicem. Laureatka nagród i wyróżnień Prezydenta m. st. Warszawy i Burmistrza Dzielnicy Ursynów za wkład w rozwój oświaty i sportu.

    Zdjęcie.https://pl.depositphotos.com

    Miniaturka postu

    Cykl felietonów- Szkoła na dywaniku

    SZKOŁA NA DYWANIKU to cykl felietonów o szkole oczami dyrektora szkoły. Felietony o tematyce uczniowskiej, nauczycielskiej i rodzinnej pokażą szkołę z jej zaletami i wadami. Na wesoło i na poważnie. 

    Autorką jest Wioletta Krzyżanowska – od 2007 roku dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 323 im. Polskich Olimpijczyków w Warszawie. Nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, języka angielskiego i doradca zawodowy. Inicjatorka zmian w polskiej szkole polegających na propagowaniu idei szkoły bez obowiązkowych prac domowych, oceniania kształtującego, metody projektu i „zielonego ołówka”. Menadżerka oświatowa budująca kulturę szkolną opartą na budowaniu wzajemnych relacji między nauczycielem, uczniem i rodzicem. Laureatka nagród i wyróżnień Prezydenta m. st. Warszawy i Burmistrza Dzielnicy Ursynów za wkład w rozwój oświaty i sportu. 




    Miniaturka postu

    Monika zadba o waszą urodę!

    Monika Bartnik - magister kosmetologii. Z branżą  związana od ponad 10 lat. Ukończyła studia w Wyższej Szkole Zawodowej Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie. Kosmetologia jest jej wielką pasją. Aby rozwijać swoją wiedzę oraz kompleksowo pracować ze swoimi klientami, stale stara się doskonalić swoje kwalifikacje poprzez uczestnictwo w licznych szkoleniach i wydarzeniach branżowych.

    Ciągle stawia sobie coraz to wyższe poprzeczki. Zdobywa nową wiedzę i doświadczenia. Uwielbia pracę z ludźmi. Ceni sobie możliwość poznawania nowych osób, bo każda z nich wnosi wiele do jej życia. Oprócz wspomnianej kosmetologii, jej pasją są również gotowanie i podróże.

    Zdobyta wiedza na temat  dogłębnego dbania o zdrowie i dietę, pozwoliła jej na wysoką skuteczność wykonywanej pracy i świadczenie usług na najwyższym poziomie.



    Miniaturka postu

    Jak przygotować skórę do ciąży?

    Wielkie wyzwanie przed Tobą… 

            Ciąża – żartobliwie mówi się, że to nie choroba… co jest oczywiście prawdą. Wcale nie jest chorobą, ale niesie za sobą dużo zmian dla organizmu kobiety. Tak więc, należy się do niej odpowiednio przygotować. To, jaki prowadziłaś tryb życia przed ciążą ma wpływ na jej przebieg oraz regenerację po porodzie. Wiadomo, że całą uwagę skupiasz teraz na dziecku. Zacznij, więc myśleć dwutorowo i poświęć trochę uwagi samej sobie, bo najważniejsza jest profilaktyka. Pamiętaj także, że to też ostatnie chwile kiedy tak beztrosko będziesz mogła to robić ☺ 

             Jeśli nie byłaś zwolenniczką zdrowego trybu życia, prawidłowego odżywiania się i regularnej aktywności, czas na zmiany! Optymalny czas na ich wprowadzenie to przynajmniej  3 miesiące przed planowaną ciążą, tak aby Twój organizm miał czas się do nich przyzwyczaić. Oczywiście jeśli jesteś już w ciąży i nie masz tych 3 miesięcy zmień tyle ile możesz. Pamiętaj! Lepiej późno niż wcale ☺

              Zachowaj równowagę pomiędzy żywieniem (zdrowa, regularna i zbilansowana dieta), regularną aktywnością fizyczną (wzmacnianie mięśni brzucha, dna miednicy, kręgosłupa) i pielęgnacją skóry. Picie dużej ilość wody, wpływa również na prawidłowe nawilżenie skóry. Dieta przyszłej mamy powinna być bogata w nienasycone kwasy tłuszczowe, białko, witaminy oraz mikroelementy. Bardzo ważne jest przyjmowanie kwasu foliowego. Wszystkie te czynności pomogą Ci po porodzie odzyskać dawny wygląd skóry oraz figurę  sprzed ciąży

            Skóra to największy narząd, chroniący przed czynnikami zewnętrznymi. Należy zadbać o jej prawidłowe nawilżenie, ponieważ w trakcie ciąży będzie narażona na nadmierne rozciąganie, może również ulec zwiotczeniu. Pod wpływem hormonów, włókna elastyny i kolagenu są słabsze, co może powodować pojawienie się rozstępów. Oczywiście nikt nie da Ci gwarancji, że po ciąży będzie ona w stanie nienaruszonym, gdyż dużą rolę pełnią tutaj, również predyspozycje. Chcąc zminimalizować w znacznym stopniu pojawienie się tych zmian, warto wcześniej pomyśleć o prawidłowej pielęgnacji domowej i gabinetowej. Tak, aby skóra przed ciążą, w trakcie oraz po, była sprężysta i elastyczna.


    Pielęgnacja domowa

            Wyposaż się w peeling i kosmetyki nawilżające. Dwa razy dziennie nawilżaj i natłuszczaj skórę. Raz w tygodniu wykonuj peeling całego ciała, z pominięciem brodawek. Masuj skórę delikatnymi, okrężnymi ruchami. Możesz w tym celu użyć także szorstkiej części gąbki. Pobudzi to dodatkowo mikrokrążenie skóry. Na koniec naprzemiennie polewaj ciało ciepłym i zimnym strumieniem wody. Taki zabieg świetnie uelastycznia. Powstrzymaj się od gorących kąpieli, ponieważ powodują przesuszanie się skóry. W okresie letnim unikaj także nadmiernego wystawiania skóry na promieniowanie słoneczne.


    Pielęgnacja gabinetowa

            Jak zawsze najważniejsza jest systematyczność i profilaktyka. Zabiegi profesjonalne proponowane w gabinetach polegają na dobraniu odpowiedniego zabiegu, wykonywaniu peeling całego ciała, nałożeniu maski i wykonaniu masażu. Przed zajściem w ciążę warto skorzystać z oferty salonu kosmetycznego i wykonać serię zabiegów poprawiających elastyczność i nawilżenie skóry, włączając w to masaże ciała. Poprawią one nie tylko kondycję skóry, ale wzmocnią i rozluźnią mięśnie, skorygują Twoją postawę. Dzięki czemu będzie Ci łatwiej podczas ciąży. Im więcej zrobisz dla swojej skóry przed zajściem w ciążę, tym będzie ona odporniejsza na rozciąganie. 

    Rada?

    Nawilżać, nawilżać i jeszcze raz nawilżać ☺ 



    Monika Bartnik 

    mgr kosmetologii 

    Absolwentka Wyższej 

    Szkoły Zawodowej 

    Kosmetyki i Pielęgnacji 

    Zdrowia w Warszawie. 


    Miniaturka postu

    Na hamaku - czyli życiowa równowaga

    Wyobraź sobie, że bujasz się na hamaku… Ruch bujania się jest idealny, symetryczny, przewidywalny… Najpierw odchylenia są duże po to by dojść do stanu bezruchu prawie…
      A teraz wyobraź sobie co stało by się gdyby ruch hamaka zastygł po jednej ze stron i zawisła byś w pionie… Czy czujesz się komfortowo? W tak nienaturalnej pozycji nie jest Ci wygodnie (pomimo, że jesteś na hamaku)…
    Porównując ruch hamakowego wahadła do Twojego balansu pomiędzy pracą zawodową i poza nią. Jak wygląda ten balans u Ciebie? Jak dbasz o własne potrzeby i czy w ogóle myślisz o sobie?

    Gdybyś miała narysować ruch tego hamaka, to jak on by wyglądał? Co odkrywasz? 
    Często My, Kobiety w wielu rolach: mam, żon, pracowników, córek, przyjaciółek, czy też szefów… myślimy najpierw o naszych obowiązkach, zadaniach i potrzebach innych osób stawiając własne potrzeby na ostatnim miejscu. To częsty temat, który pojawia się w mojej pracy z kobietami– mamy wyrzuty sumienia, że stawiamy własne potrzeby na pierwszym miejscu. A potrzeby mogą wydawać się trywialne dla kogoś z boku: pomalować paznokcie w spokoju, wyspać się wreszcie, oddać komuś prasowanie, wyjść na spacer, poczytać w spokoju…
    Ja też tak miałam – czułam dyskomfort, gdy myślałam o sobie a nie o moich najbliższych w pierwszej kolejności. Ale dopiero w momencie, gdy pozwoliłam sobie na zmianę priorytetów i postawiłam siebie na równie ważnym miejscu jak stawiałam innych – okazało się, że wszystko wskoczyło na właściwe miejsce. Zaczęłam być dla siebie samej „miła”… W efekcie poprawiły mi się relacje z innymi, wróciło poczucie humoru, obudziła się na nowo miłość w związku… nie spodziewałam się aż takich efektów, a wystarczyło mi bez wyrzutów wyjść z domu na spacer z kijkami do nordic walking lub na basen (bez towarzystwa rodziny) bez wyrzutów sumienia, że robię to SAMA i DLA SIEBIE…
    Mój hamak odzyskał właściwy rytm, a ja zrozumiałam, że złapanie balansu jest z korzyścią dla obu obszarów. A Ty odpowiedz sobie na kolejne pytania: 

    • Jak ładujesz swoje baterie?
    • Od czego zaczniesz?
    • Jaki będzie Twój pierwszy krok już dziś?


    Aneta Szyłańska  

    Właściciel firmy Human Asset, Senior Konsultant - posiada 12-letnie doświadczenie w branży doradztwa personalnego. Twórca metodologii i manager projektów diagnozy potencjału kompetencji pracowników z różnorodnych branż. Specjalizuje się w prowadzeniu indywidualnych i grupowych procesów coachingowych. Prowadzi warsztaty aktywizacji zawodowej w projektach kreowania kariery. Jest autorką warsztatów w ramach Akademii Menedżera. Posiada doświadczenie w pracy zarówno w środowisku korporacyjnym, jak i w branży consultingowej. Absolwentka Akademii Leona Koźmińskiego (Zarządzanie ludźmi w firmie; Zarządzanie kompetencjami Pracowników; Szkolenie i Rozwój oraz Kurs Trenerski). Uprawnienia: Akredytowany Coach Praktyk Biznesu (International EMCC Practitioner Coach; Racjonalna Terapia Zachowań – stopień I). Team Coach (2014), Coaching zdrowia (2017), Profesjonalny Mentor (2018)